top of page

To nie tylko zabawka dla survivalowców. To broń w walce z globalnym kryzysem wodnym.

  • Zdjęcie autora: Monika Hławiczka
    Monika Hławiczka
  • 18 lis 2025
  • 5 minut(y) czytania


Dla wielu z nas przenośna łazienka kojarzy się z gadżetem dla fanów survivalu, bushcraftu albo ekstremalnych wypraw w góry. A tu proszę, ciekawostka z targów outdoorowych „prysznic w plecaku”, który można rozstawić przy namiocie, staje się game changerem w walce z kryzysem wodnym. Problem w tym, że dla ogromnej części świata to wcale nie jest zabawka. To często jedyna szansa na podstawową higienę tam, gdzie nie ma łazienki, kanalizacji, a czasem nawet kranu z wodą w promieniu kilku kilometrów. Właśnie dla takich realiów powstają rozwiązania tworzone m.in. przez polską firmę WaSH Innovation, która projektuje ultraoszczędne, przenośne systemy higieniczne – praktyczne narzędzie w walce z globalnym kryzysem wodnym.


Globalny kryzys wodny: nie science fiction, tylko teraźniejszość

Lubimy myśleć, że kryzys wodny „dzieje się gdzieś daleko” – w Afryce, Azji, na terenach dotkniętych suszą. Tymczasem rzeczywistość wygląda znacznie poważniej: setki milionów ludzi nie mają bezpośredniego dostępu do bezpiecznej wody pitnej, miliardy żyją bez podstawowych urządzeń sanitarnych, w wielu miejscach woda jest droższa niż jedzenie, a susze, ekstremalne temperatury i kurczące się zasoby wód powierzchniowych przestają być wyjątkiem, a stają się normą.

Daleko by szukać, Polska, rok 2024 powódź na Dolnym Śląsku. W wyniku kataklizmu uszkodzonych zostało ponad 11 500 domów i 6 000 budynków gospodarczych, a wiele osób musiało opuścić swoje domy. Powódź spowodowała także rozległe uszkodzenia dróg, szkół i innych obiektów. Mieszkańcy, absurdalnie, z nadmiaru wody, zostali postawieni w sytuacji braku dostępu do wody zdatnej do picia i umycia się.

To już nie jest tylko problem humanitarny. To problem ekologiczny, społeczny i gospodarczy w jednym.


Higiena jako problem ekologiczny – dlaczego mycie się „kosztuje planetę”?

W krajach rozwiniętych higiena opiera się na bardzo prostym schemacie: odkręcamy kran lub prysznic, woda leci, my się myjemy, reszta „magicznie” znika w kanalizacji. Za tą wygodą stoi jednak spory koszt. Klasyczny prysznic to najczęściej kilkadziesiąt litrów wody. Do podgrzania tej wody zużywamy energię, często pochodzącą z paliw kopalnych. Cała ta woda musi zostać przetransportowana, oczyszczona i z powrotem wprowadzona do obiegu. W skali pojedynczego mieszkania może to wyglądać niewinnie. W skali miasta, regionu czy państwa – to gigantyczna presja na zasoby wodne i energetyczne.



Zabawka survivalowców? Nie do końca

Na tym tle przenośne systemy higieniczneprzenośne prysznice, umywalki, „kieszonkowe łazienki” – często wyglądają jak gadżet z kategorii „outdoor”. Ale wystarczy zmienić perspektywę. Rozwiązania takie jak te tworzone przez WaSH Innovation są projektowane przede wszystkim z myślą o miejscach, gdzie nie ma stałego dostępu do wody, nie ma kanalizacji ani klasycznej łazienki, a każdy litr wody trzeba zdobyć, przynieść lub kupić. Dla osób żyjących w obozach uchodźców, w slumsach czy na terenach dotkniętych katastrofą naturalną, tego typu urządzenia to sposób na utrzymanie podstawowej higieny, realne ograniczenie ryzyka chorób związanych z brakiem mycia rąk i ciała oraz możliwość funkcjonowania bez pełnej infrastruktury sanitarnej. W tym momencie gadżet przestaje być gadżetem. Staje się narzędziem o znaczeniu systemowym.


Jak działa przenośna łazienka i skąd biorą się oszczędności?

Sekret działania takich rozwiązań tkwi w prostocie i dobrze zaprojektowanym przepływie wody. Ultraoszczędne przenośne prysznice i umywalki wykorzystują grawitację zamiast pomp ciśnieniowych, mają specjalne zawory i końcówki, które dozują wodę dokładnie wtedy, gdy jest potrzebna, i pozwalają umyć całe ciało w kilku litrach wody, a ręce – dosłownie w ułamku tego, co wylewamy z klasycznego kranu. Oznacza to jednocześnie mniejsze zużycie wody, mniejsze zużycie energii na jej podgrzanie, mniej ścieków do oczyszczenia i mniejszą presję na lokalne zasoby wodne. W kontekście oferty WaSH Innovation przekłada się to na konkretne produkty, które można stosować zarówno w terenie, jak i w miejscach pozbawionych infrastruktury – bez kompromisów w kwestii higieny.



Gdzie ta „broń” ma największe znaczenie?


Obozy uchodźców i sytuacje kryzysowe

W miejscach, gdzie ludzie tracą domy z dnia na dzień, najpierw myśli się o dachu nad głową i jedzeniu. Ale brak higieny bardzo szybko staje się zagrożeniem. Zwiększa się ryzyko chorób, trudno zadbać o dzieci, osoby starsze czy kobiety w ciąży, a infrastruktura sanitarna albo nie istnieje, albo jest skrajnie przeciążona. Przenośne systemy higieniczne można dowieźć ciężarówką, rozstawić niemal wszędzie i uruchomić przy minimalnej ilości wody. To różnica między „jakoś przetrwać” a „żyć w minimalnej godności”.


Slumsy i nieformalne osiedla

Podobnie jest w slumsach i nieformalnych osiedlach wielkich miast. W wielu megamiastach  woda jest reglamentowana, a łazienka – luksusem. Urządzenia, które pozwalają oszczędnie korzystać z każdego litra, kupowanego często za dużą część domowego budżetu, realnie poprawiają jakość życia mieszkańców.


Ekologiczny „efekt skali”: czego możemy się nauczyć?

Łatwo powiedzieć: „u nas woda leci z kranu, problem nas nie dotyczy”. Ale doświadczenia projektów takich jak te realizowane przez WaSH Innovation, pokazują coś jeszcze ważniejszego: jak bardzo marnotrawny jest nasz domowy standard higieny. Wyobraź sobie, że skracasz czas prysznica o połowę, montujesz oszczędne baterie i końcówki, uczysz dzieci, że woda nie musi lać się przez cały czas mycia zębów czy rąk, i traktujesz każdy litr wody tak, jakbyś musiał go najpierw przynieść w kanistrze. W skali jednego domu to „tylko” niższy rachunek za wodę i energię. W skali miasta – miliony litrów rocznie mniej. W skali kraju – realne odciążenie systemu wodno-kanalizacyjnego i mniejsza emisja CO₂.



Co możesz zrobić tu i teraz?

Nie musisz od razu kupować przenośnej łazienki, żeby mieć wpływ na globalny kryzys wodny, choć w wielu sytuacjach – od campingu po off-gridowy domek – to też ma sens. Możesz ograniczyć czas pod prysznicem, zainstalować oszczędne końcówki w kranach i prysznicu, uczyć dzieci, że woda to zasób, a nie tylko wygodne tło do życia, oraz wspierać inicjatywy i firmy, które projektują rozwiązania dla miejsc najbardziej dotkniętych deficytem wody. Im bardziej świadomie traktujemy wodę tam, gdzie wciąż mamy jej pod dostatkiem, tym większą przestrzeń tworzymy na solidarność z tymi, którzy walczą o każdy litr.


Broń, której nie widać na pierwszy rzut oka

Broń w walce z globalnym kryzysem wodnym nie zawsze jest widowiskowa. Czasem mieści się w plecaku i wygląda jak niepozorna butelka, zawór czy końcówka prysznicowa. Przenośne, ultraoszczędne systemy higieny pokazują, że higiena nie musi oznaczać marnotrawstwa, przywracają godność tam, gdzie system zawiódł, i są praktycznym przykładem, jak może wyglądać higiena w świecie, w którym woda jest naprawdę doceniana. Jednym z kierunków tej zmiany są rozwiązania tworzone przez WaSH Innovation, opatentowane już na rynku polskim i w wielu krajach zagranicą. To nie jest tylko zabawka dla survivalowców. To realna broń w walce z globalnym kryzysem wodnym – użyteczna zarówno w obozie dla uchodźców, jak i na naszej własnej działce RODO czy podczas wakacji na kempingu, jeśli tylko damy jej szansę.


autor tekstu: Monika Hławiczka

zdjęcia: WaSH Innovation

Artykuł powstał przy współpracy z marką WaSH Innovation, producenta przenośnych systemów sanitarnych. Marka wyróżniona za projekt pn. „CampTap – najbardziej mobilna umywalka z kranem na świecie".

Komentarze


Komentowanie tego posta nie jest już dostępne. Skontaktuj się z właścicielem strony, aby uzyskać więcej informacji.
Zostań z nami na dłużej
"Dołącz do nas w tej podróży i razem zmieniajmy świat na lepsze"
  • Facebook

ZASUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER

© 2024 Wszelkie prawa zastrzeżone EKOPROBLEMY.PL

bottom of page